
Mateusz Pospieszalski
Mateusz Pospieszalski (ur. 1965) to jeden z najważniejszych i najbardziej wszechstronnych muzyków polskiej sceny muzycznej – kompozytor, multiinstrumentalista, wykonawca, aranżer i producent muzyczny. Pochodzi z rodziny o silnych tradycjach muzycznych, związany m.in. z zespołem Voo Voo, Tie Break i środowiskiem jazzowo-rockowym. Przez lata działalności artystycznej wypracował charakterystyczny styl, łączący elementy jazzu, rocka, muzyki filmowej oraz szeroko rozumianej muzyki alternatywnej.
Mateusz - Mateo, Matika, Unio...
Z nazwiskiem Pospieszalski zetknął się pewno każdy, kto choć trochę interesuje się muzyką. Najbardziej kompletną, udokumentowaną a zarazem oryginalną i pogłębioną genealogię genialnego klanu Pospieszalskich - artystów, których talenty i dokonania trwale wpisały się w krajobraz polskiej sceny muzycznej, przyniosła nam książka Marcela Woźniaka - "Pospieszalscy. Rodzina" (Wydawnictwo Marginesy, 2025 r.).
Pomysłodawcą tej fascynującej, rodzinnej i wielowątkowej opowieści jest najmłodszy z dziewięciorga dzieci Donaty i Stanisława Pospieszalskich - Mateusz (ur. 6 października 1965 roku w Częstochowie) - wyrazisty multiinstrumentalista (który gra na saksofonach, fletach, klarnecie basowym, instrumentach klawiszowych, fortepianie, akordeonie, śpiewa), nieszablonowy kompozytor, aranżer oraz producent muzyczny.
Jak jednak dookreślić ową wyrazistość i nieszablonowość? Myślę, że sekret kryje się w jego autentycznej wolności. I w tym, że od lat nie zamyka się w jednej stylistyce, tylko wciąż poszukuje czegoś nowego. Nie mogąc na szczęście zmienić absolutnie wyjątkowej i z miejsca rozpoznawalnej barwy swego saksofonu (albo głosu) potrafi za to niejednokrotnie o 180 stopni zmienić proponowaną nam muzyczną materię.
Ma na swoim koncie 11 złotych płyt i 3 platynowe, 30 nominacji do Nagrody Akademii Fonograficznej Fryderyk (solo i z zespołem; stan na 08.2026), naprawdę trudną do zsumowania liczbę koncertów i wielość zróżnicowanych gatunkowo kolaboracji muzycznych. Jest autorem hejnałów Częstochowy oraz Janowca. Jego kompozycje i improwizacje, jego obecność na scenie od 16 roku życia (nie licząc rodzinnych występów w wieku dziecięcym) pozostają jednak zawsze sferą przeżywania muzyki w sposób żywiołowy a zarazem szlachetny. Każdy ma do nich wstęp a także własny klucz do ich poznawania, interpretowania i opisywania.
Art Ensemble of Częstochowa
Zespołem, który nie tyle zdefiniował, co po prostu ukształtował jego postawę jest Tie Break - grupa założona w Częstochowie w 1977 roku, która stała się kamieniem milowym awangardowej sceny jazzowej. Celem ich poszukiwań zawsze były najbardziej podstawowe i uniwersalne elementy muzyki. Tie Break to żywiołowość, ta „nagość bez ornamentyki”, a jednocześnie wyrafinowanie (płynące przecież nie tylko z wirtuozowskich umiejętności muzyków). To również muzyka z miejsca pokonująca „granice sztuki użytkowej”. Muzyka radykalna, na swój sposób „odklejona” w zasadzie od wszystkiego co było przed nią, a przecież tak nierozerwalnie związana z rodzimą, ale i szeroką, wielokulturową tradycją. "Kiedyś mówiłem, że to było wychowanie, teraz mówię, że jest to elementem mojego życia, który nadal funkcjonuje, bo Tie Break stworzył dla mnie pojęcie muzyki" - mówi w rozmowie Maciejem Gemingiem ("O muzyce się (nie) gada", Freee Music Stop, 2018 r.). Gdy posłuchamy koncertów i wydawnictw tej formacji (łącznie 8 płyt), usłyszymy, że nie jest to zdanie w żadnej mierze deklaratywne, czy przesadzone.
Nie tylko "Łobi Jabi"
Ale na pewno najbardziej znany, rozpoznany i lubiany jest z codziennej pracy w zespole Voo Voo, z którym koncertuje, nagrywa, dla którego też niekiedy komponuje i nierzadko śpiewa. Voo Voo to jedna z najbardziej żywotnych marek w historii polskiej muzyki rockowej. W przypadku nawet najbardziej rockowych ich dokonań słychać elementy muzyki jazzowej czy etnicznej, czasem takie też niekonwencjonalne instrumentarium. Przez lata zespół lubił również dialogować z artystami z wielu stron świata (od Azji, przez Podhale, po Amerykę Południową i Afrykę).
Wszystko to znów... składa się na sztukę osobistą, więc daleką od utartych podziałów i skostniałych rygorów.
"Unikalne brzmienie Voo Voo nie powstaje w studiu, ale na koncertach. Nagrania studyjne, album - to jedna rzecz, ale drugą jest muzyka, która się pojawia, kiedy gramy na żywo. Siłą Voo Voo jest współistnienie tych dwóch biegunów; jednym jest kompozycja, tekst, studio, a drugi biegun to jest właśnie ten zespół, który nigdy nie nudzi się tym, co robi, ludzie, którzy uwielbiają wspólnie grać i którzy traktują kompozycje, jako punkt startu do tworzenia muzyki, stylistyki i brzmienia" - przypomina w innej książkowej rozmowie, z Piotrem Metzem ("Voo Voo. Dzień dobry wieczór", Agora; Art2 Music, 2016 r.). Przez 4 dekady zagrał u boku Wojtka Waglewskiego - w duecie i z Voo Voo - kilka tysięcy koncertów i zarejestrował wraz z tym jedynie zespołem z górą 50 różnorodnych gatunkowo płyt (stan na lipiec 2026). Na najnowszej, (ostatniej?) studyjnej ich płycie zatytułowanej "Dźwięczność" jest twórcą tajemniczego utworu "Dina ta", który w piękny, bo budujący i jednocześnie symboliczny sposób nawiązuje do niezależnego i naturalnego myślenia o muzyce, wywodzącego się przecież wprost z world music. Warto również pamiętać, że to właśnie wraz z Voo Voo Mateusz w 1993 roku nagrał hymn WOŚP a zagrany na saksofonie instrumentalny refren, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów muzycznych w kraju.
Przeboje (bardzo znane i mniej znane)
Choć jest tym niezastępowalnym filarem zespołu, którego nie da się porównać do żadnego innego, to dodatkowo przez lata współpracował i wciąż współpracuje z wieloma artystami i formacjami. W ostatnich dekadach zapraszany był do wspólnych występów i nagrań przez znakomitości estrady, m.in.: Annę Marię Jopek, Martynę Jakubowicz, Stanisława Soykę czy zespół Raz Dwa Trzy. Nie zaszkodzi w tym miejscu przypomnieć, że to przecież jego saksofonowe solo słyszymy w utworze Stanisława Soyki „Tak jak w kinie”, to on jest kompozytorem jednego z największych przebojów Anny Marii Jopek - "Ja wysiadam", i to on jest autorem muzyki do wielkiego hitu „Boso” zespołu Zakopower, a także współzałożycielem tego zespołu. Począwszy od 2005 roku tworzył muzykę i odpowiadał za produkcję siedmiu płyt zespołu, którego znakiem rozpoznawczym stało się unikalne połączenie tradycyjnego góralskiego instrumentarium z nowoczesnymi, klubowymi brzmieniami. W 2009 roku, był też współkompozytorem i współproducentem muzycznym płyty „Day by Day” zespołu Rastasize – zapisu spotkania w studio Boba Marleya „Tuff Gong” w Kingston na Jamajce m.in. lidera Rastasize - Dawida Portasza ze światowej sławy muzykami reggae. W roku 2020 napisał do słów Wojciecha Młynarskiego specjalną, energetyczną piosenkę dla Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko". Wśród jej wykonawców znaleźli się laureaci Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, podopieczni fundacji oraz gwiazdy, m.in. Kayah, Małgorzata Ostrowska, Michał Szpak, Piotr Cugowski, Mieczysław Szcześniak. Inna jego piosenka do której słowa napisał Bartłomiej Kudasik - "Rozbitkowie” kilka lat wcześniej wspierała program „Rodzina Rodzinie”, prowadzony przez Caritas Polska a dedykowany uchodźcom z Syrii. W projekt zaangażowali się wtedy m.in. Kayah, Adam Nowak, Anna Rusowicz czy Maria Pomianowska. Wyprodukował muzycznie także m.in. płyty Justyny Steczkowskiej, Janusza Radka oraz świąteczną, bożonarodzeniową płytę duetu Andrzej Piaseczny-Seweryn Krajewski.
Gwiazdozbiór Tukana
Latami realizował różnorodne przedsięwzięcia z reżyserem Jerzym Bielunasem, czasem we współpracy z braćmi – Janem i Marcinem, od produkcji muzycznej – płyt i koncertów, przez gościnne występy i nagrania, po komponowanie dla polskiego teatru. Znany jest z wielu znaczących działań na polu kierownictwa muzycznego ogromnych scenicznych przedsięwzięć dla TVP (m.in.: "Honor jest Wasz Solidarni" - koncert z okazji 25. rocznicy powstania NSZZ "Solidarność", koncerty z okazji urodzin Jana Pawła II czy - wraz z Marcinem - "Muzyka źródeł" - koncert galowy z okazji wejścia Polski do UE). Pięciokrotnie był producentem muzycznym i aranżerem Koncertów Galowych na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu (co udokumentowano płytami: „Nick Cave i Przyjaciele – W moich ramionach” oraz „Artyści piosenki. Kurt Weill”). To na tych specjalnych koncertach utwory w jego aranżacjach wykonywali przecież m.in. Dee Dee Bridgewater, Nick Cave, Tadeusz Nalepa, Adam Nowak, Maciej Maleńczuk, Maria i Jan Peszek, Stanisława Celińska, Agnieszka Fatyga, Kinga Preis czy Zbigniew Zamachowski.
Pisał też muzykę do spektakli teatralnych w reż. Jerzego Bielunasa, Jarosłąwa Kiliana i Michała Rosy, wystawianych w teatrach repertuarowych w Gdyni, Chorzowie, Opolu, Katowicach, Toruniu i Warszawie. W roku 2002, za muzykę do spektaklu "W 80 dni dookoła świata" (Teatr Rozrywki w Chorzowie; reż. Jerzy Bielunas) otrzymał "Złotą Maskę" - nagrodę za twórczość teatralną w Województwie Śląskim. Zaś na 36. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej (PPA) we Wrocławiu, w roku 2015 decyzją Kapituły im. Aleksandra Bardiniego otrzymał specjalną nagrodę tego festiwalu - Tukana i Dyplom Mistrzowski. „Wyróżnienie przyznajemy za wieloletni wybitny wkład w tworzenie spektakli muzycznych, nie tylko na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, za znakomitą muzykę, pisaną dla teatru i filmu, także za pracę producencką” – uzasadnił wybór Roman Kołakowski.
X Muza
Jest cenionym twórcą muzyki filmowej. A ta charakteryzuje się eklektyzmem stylistycznym, wielobarwnością oraz dużą różnorodnością brzmieniową, dostosowaną do odrębnego charakteru każdego projektu. Jako kompozytor wszechstronny, swobodnie porusza się między różnymi gatunkami, łącząc tradycyjne (niekiedy klasyczne) instrumentarium z nowoczesnymi brzmieniami. Jego filmowa muzyka, podobnie zresztą jak ta teatralna, czy piosenka, często wymyka się melodycznej jednostajności, stawiając na nietypowe rozwiązania harmoniczne czy aranżacyjne.
Przy współudziale braci - Jana i Marcina - napisał muzykę do telewizyjnego serialu dla dzieci "Film pod strasznym tytułem" w reż. Leszka Gałysza. Jest autorem muzyki do wielu polskich filmów dokumentalnych oraz fabularnych (m.in.: "Balanga" w reż. Łukasza Wylężałka, "Sezon na leszcza" w reż. Bogusława Lindy, "Gorący czwartek", "Farba", "Co słonko widziało" w reż. Michała Rosy, "Nad życie" w reż. Anny Pluteckiej-Mesjasz oraz "Mój biegun" w reż. Marcina Głowackiego), a także popularnego serialu telewizyjnego "Blondynka" w reż. Mirosława Gronowskiego, oraz szeregu telewizyjnych animacji, przede wszystkim w reż. Krzysztofa Kokoryna. Jego akordeon albo przeróżne instrumenty dęte słychać m.in. w filmach w reż. Andrzeja Jakimowskiego ("Sztuczki", "Imagine") i Tomasza Gąssowskiego ("Wróbel").
W roku 1994, za muzykę do "Gorącego czwartku" otrzymał nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Muzyki do "Balangi" i "Gorącego czwartku" zebrano na jego pierwszym wydawnictwie, które sygnował jedynie własnym nazwiskiem ("Matika. Muzyka filmowa"; Polton;1995).
Sam i nie sam!
Choć swój udział zaznaczył jak dotąd na dziesiątkach przeróżnych wydawnictw muzycznych, prowadzi również własne projekty, w ramach których wydał już 11 albumów sygnowanych jedynie własnym nazwiskiem.
Fascynujący jazz – free, jednak z wyraźnie zachowaną melodyką tematów, niekiedy z domieszką folkowych zaśpiewów przeplatanych interesującymi improwizacjami nie tylko saksofonowymi – znajdziemy na jego autorskim projekcie – EMPE3 oraz jego nieco poszerzonej a i w bardziej piosenkowym ujęciu - Mateusz Pospieszalski Quintet.
W 2004 roku z inicjatywy Jerzego Bielunasa powstał spektakl „Pamiętniki z powstania Warszawskiego”, który korzystał z tekstów oraz wspomnień Mirona Białoszewskiego. Muzykę skomponował Mateusz Pospieszalski. Największa odsłona tego projektu została zaprezentowana w 2009 roku, podczas plenerowego widowiska na Placu Krasińskich z okazji 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Rzeczą pionierską w historii polskiej fonografii okazała się płyta zawierająca wzruszające kompozycje i pieśni z tego przedstawienia zarejestrowane w wersji studyjnej. Rzecz rozpisana została na podstawowy rockowy skład wzbogacony o orkiestrę symfoniczną i chór. Na płycie główne partie wokalne wykonuje sam Mateusz. Na koncertach występowali również m.in. Anna Rusowicz, Katarzyna Groniec, Leszek Możdżer, Kinga Preis i Adam Nowak.
Jego kolejnym spotkaniem ze sztuką Białoszewskiego stały się "Domysły rzeczywistości". Tym razem sięgnął do "Utworów zebranych" poety a wpływ na wydźwięk tejże literacko-muzycznej kombinacji ma zespół, w którego skład wchodzą najbardziej kreatywni improwizujący muzycy młodego pokolenia. Autorskie kompozycje, oprócz Mateusza, śpiewają zaś m.in. Anna Rusowicz, Jan Jakub Monowid, Ralph Kamiński, Król i Karolina Czarnecka.
Pospieszalski pozwala też na nowo odkryć duchowość Księgi Psalmów, kilka lat temu nagrywając wraz z zaproszonymi artystami (m.in. Barbara Pospieszalska, Joachim Mencel, Adeb Chamoun, Maksymilian Mucha, Adam Woronowicz) "Psalmy Dawidowe". To ambitna propozycja, refleksyjna muzyka łącząca elementy jazzu, muzyki etnicznej i sakralnej, oparta na poetyckich przekładach (m.in. Leopolda Staffa i Czesława Miłosza).
"Jestem człowiekiem, któremu wiara nie jest obojętna, a mówiąc nieco na wyrost – prowadzę filozoficzny namysł nad wiarą. Istota tego, co nas otacza, przestrzeń, stworzenie, boskość świata, stanowi bardzo ważny element w moim życiu" - podpowiada w rozmowie z Rafałem Zbrzeskim (Jazz Forum, nr 3/2021 r.).
Z inicjatywy ks. Wojtka Drozdowicza, nagrał swoje interpretacje najpiękniejszych polskich kolęd w wersji jedynie na saksofony i klarnety. Wyraźną oszczędność dźwięku, ale też i śpiewną aurę, porównywalną z tymi właśnie kolędami, znajdziemy na jego drugiej solo płycie „Tam i sam”. Album zawiera utwory zagrane w naturalnej przestrzeni nad jeziorami na Suwalszczyźnie oraz nad polskim morzem. Muzyka ma kontemplacyjny charakter, jest zawieszona w czasie i przestrzeni. A granice między kompozycją a improwizacją zdają się być dla odbiorcy niesłyszalne - ze szmeru, z ciszy lasu, z okruchów deszczu, z momentów zawahań, czy dalekich głosów ptaków (i innych odgłosów) rodzi się ta muzyka. Albo inaczej – Mateusz gra z ciszą bezkresnego lasu, albo „oddychającego” morza, czyniąc z nich znaczące elementy swej kompozycji.
"Koncert w fabryce" (jego trzecia solo a zarazem być może najbardziej ekscentryczna płyta), przynosi słuchaczom muzyki nagrane we wnętrzach jednego z najstarszych browarów w Polsce – w Tenczynku. W swej istocie, w swym zamyśle i jego muzycznym poprowadzeniu, a także uchwyceniu i zapisie, jest jednak wielce podobna do swego ujmującego poprzednika. Jedynie odmienność otoczenia, czyli tych dwóch przestrzeni – naturalnej i industrialnej – dość wyraźne projekty te różnicuje.
Z całą rodziną nagrał jeszcze kilka albumów kolędowych (m.in. "Kolędy Pospieszalskich", "Najcieplejsze Święta") oraz piosenkowy "Dom", gdzie największy rodzinny zespół w Polsce śpiewa wiersze największych polskich poetów (m.in. Zbigniewa Herberta, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Cypriana Kamila Norwida). Wydawnictwami uzupełniającymi tę barwną muzyczną biografię a także dokumentującymi inspirujące spotkania tak z klasycznym teatrem, jak i popularnym filmem są dodatkowo: "Zimowa opowieść" oraz "Mój biegun".
Ciąg dalszy następuje...
Co zapisane zostało i tutaj już nieraz, Mateo jest więcej niż wybitnym saksofonistą (nawiasem, został w ankiecie Jazz Forum 2026 uznany za czołowego saksofonistę barytonowego). Dzięki swojej wrażliwości i zdolności wyrażania emocji nie tylko zapewnia przetrwanie jazzu, ale także przyczynia się do jego rozwoju. Bo wciąż też wkracza na nowe terytoria, należąc do grona artystów, którzy nie boją się podjąć nowych ryzyk artystycznych.
Na XIX Międzynarodowym Festiwalu Mozartowskim Mozartiana w Gdańsku (2024 r.) zaskoczył pewno niejednego ze swym nowym zespołem na koncercie "Mozart Impressions", prezentując własne, jazzowo-improwizowane aranżacje muzyki mistrza z Salzburga. To niedawne spotkanie zaowocowało jeszcze innym zrodzonym z podobnych fascynacji - "Classic Impressions", gdzie łączy on siły z Vienna Morphing Quartet, zespołem działającym pod kierownictwem Tomasza Wabnica, będącego częścią prestiżowej Morphing Chamber Orchestra z Wiednia! Projekt przynosi interpretacje utworów Chopina i Mozarta, traktowane tylko niekiedy z dużą dozą improwizacji.
Cała ta dość wybuchowa mieszanka, cały ten szkicowany dziś ledwo artystyczny życiorys, jest nieustannym poszukiwaniem - tak w sferze melodii, harmonii, barwy, jak przede wszystkim emocji. A wszystko (bardziej razem niż osobno) składa się na nietuzinkową historię, jaką łączymy już z samym faktem istnienia. A to prowadzi słuchacza niekiedy już przecież ponad muzykę, i ponad sztukę. I ponad los.
Ja w tej muzycznej drodze odnajduję wciąż mądrość i sprawność doświadczonego artysty, ale też ciekawość dziecka. I nic w tym wędrowaniu (spotkaniu na szlaku) nie odbywa się dla efektu, techniki, czy kokietowania słuchacza. Ja przynajmniej tak to słyszę, tak to czuję.
Co więc w najbliższym czasie mogą podarować nam jeszcze pamięć, wyobraźnia i talent Mateusza Pospieszalskiego?
AI natychmiastowo na to pytanie odpowiada, nie tyle kojarząc, co po prostu sprawnie sumując niektóre z jego projektów powstałych w ostatnich miesiącach.
Ja jednak zaryzykuję i powiem: Nie wiem...
Maciej Proliński. kwiecień 2026 r.